Samochód do przechowania
Wczoraj kumpel dał mi swój wóz na przechowanie, bo szedł na jubel pożegnalną jakiegoś swojego kolegi i bał się zostawiać swojego golfa na alei w centrum, że coś złego mu może się przytrafić.
W sumie nie dziwię mu się. Ja swoje już przeszedłem - rozcięty pokrycie od kabrioletu, skradzione wyposażenie audio, rozwalony zamek centralny…
Wykorzystując okazję wypróbowałem sobie trochę. Wspaniały samochód. Od razu się zaprzyjaźniliśmy. W środku jest niesamowicie dużo miejsca, jest widno i przestronnie. W trakcie przejażdżki czułem się bardzo komfortowo i pewnie. Jednostka napędowa ciągnie równo w pełnym zakresie obrotów. Tam gdzie inne samochody , którym braknie im tchu, V-TEC łapie drugi tchnienie i ciągnie do samego czerwonego pola równiutko. Do tego piękne alu felgi i opony na lato z niewyjeżdżonym protektorem, szyberdach i welurowa tapicerka. No super samochodzik. Sprzęgło łapie tam, gdzie powinno, wszystko funkcjonuje, tak jak oczekujesz, że zadziała i nie ma żadnych niemiłych niespodzianek.
Krzysiek mógłby tylko ulokować część kapitału w większe felgi aluminiowe, żeby samochód wyglądał ładniej i bardziej elegancko. Niestety dziś przyjdzie po odbiór. Ale nawet jedna randka z tą furką to duże doznanie, które się zakarbuje w pamięci.
